Wygłuszenie komory silnika FiestyWygłuszenie silnika Fiesty

Wygłuszenie grodzi komory silnika



Do wygłuszenia użyłem mat butylowych StP Gold. Nie są tanie, ale wytrzymują wysokie temperatury i idealnie nadają się do wygłuszenia silnika. Wersja Silver też może być, ale różnica główna jest taka, że Gold ma lepsze właściwości dźwiękochłonne.

Zdejmujemy wycieraczki: śruby 14mm i wyjmujemy wycieraczki (warto zaznaczyć taśmą na szybie punkt gdzie wycieraczki powinny być w spoczynku, przyda się podczas montażu). Osłonka podszybia trzyma się na dwóch plastikowych zatyczkach i listwie pod szybą. Ciągniemy ją do siebie i do góry (Przy montażu najpierw mocujemy listwę w szybie, a potem podszybie dobijamy lekko np. pięścią do listwy, by zaczep wszedł w listwę).






Demontujemy obudowę filtra powietrza z komory sinika. Będzie przeszkadzać w odkręcaniu innych śrub podszybia. Odkręcamy wiec 2 śruby 10mm, odczepiamy rury dochodzące do filtra i ciągniemy całość do góry.
Zdjęcie osłony wlotu powietrza do kabiny to konieczność odkręcenia 4 śrub 7mm. Z racji braku dostępu do nich, musimy mieć klucz nasadkowy i przedłużkę. Zwłaszcza dolne śruby są mało dostępne. Po odkręceniu śrub (są długie) lekko szarpiemy obudową aż puści i wyjmujemy ją. Pozostała wewnętrzna obudowa, którą trzyma 5 śrub nasadkowych 10mm. Dostęp do nich jest jeszcze gorszy, przydaje się przedłużka łamana, by odkręcać pod kątem (przeszkadzają przewody klimatyzacji). Po wyjęciu wszystkiego widać brud części (koniecznie umyć!), widać stare wygłuszenie silnika, które dobre lata ma za sobą i nie spełnia funkcji (mi się sypało w rękach). Musimy umyć grodzie z brudu i przykleić maty wygłuszające do silnika (butlowe StP Gold), nie zapominając o blasze pod szybą. (pod przednią szybą na dole jest ok 15-20cm gołej blachy, zupełnie niewidoczne)
Fabrycznego wygłuszenia nie musimy wyrywać, ale mata będzie pod nim aż do linii metalowej osłony katalizatora. Punktem końca klejenia mat jest taka wystająca półeczka przetłoczenia nadwozia.




W ten sposób wygłuszymy tylko 2/3 grodzi silnika od kabiny od okolic serwa hamulcowego. Pozostanie część za wycieraczkami, (które trzeba wyjąć).
Musimy odkręcić górne śruby mocowania amortyzatora lewego. Upewnijmy się, że auto jest na biegu i ręcznym i nie opcji by się poruszyło. Chwilowe odkręcenie nakrętek nie zrobi nic złego, gdy auto stabilnie stoi. Musimy odkręcić kluczem torx-30 - 3 śruby osłony mechanizmu wycieraczek.
Uwaga! Mi te śruby się zapiekły ze starości. Pomogło odkręcenie ich przy gorącym silniku, kluczem nasadkowym (z powodu tych śrub rozbierałem podszybie drugi raz kilka dni później). Dostęp do jednej ze śrub jest tragiczny, bo przeszkadza maska i klucz ledwo się mieści. Nie trzeba odkręcać mocowań wycieraczek, chyba, że ktoś chce mechanizm wymienić, tu uwaga, potrzeba by klucza aż nr 27. Nie trzeba odkręcać też środkowej samotnej śruby, ja ją odkręciłem bez sensu, utrzymuje ona silnik wycieraczek.


U mnie jeszcze jest rozpórka, więc ją też odkręcić musiałem i wyjąć z auta. Następnie można już wyjąć blachę trzymającą mechanizm wycieraczek. Wychodzi z dużym trudem i sprawia wrażenie, że coś jeszcze trzyma, ale nie trzyma nic, po prostu miejsca jest tam bardzo mało i przeszkadza np serwo ze zbiorniczkiem. Trzeba szarpnąć do góry. Kolejnym krokiem jest rozłączenie wtyczki silnika wycieraczek, co jest niewygodne, bo dostęp jest paskudny dla ręki, a kabel elektryczny dość krótki. Moja ręka się ledwo zmieściła, na ślepo namacałem plastikowy zwalniacz mocowania wtyczki i ją rozłączyłem.
Mechanizm wycieraczek wyjąłem i gwinty przesmarowałem smarem mobilidenowym w sprayu (kupiłem 100ml za 8zł). Ma ogromną wytrzymałość cieplną i nie wypłynie sobie, ani nie wyschnie. Mechanizm mi już po 15 latach nieco hałasował, więc musiałem to zrobić. Teraz jest cisza.

Warto zająć się też stanem otworu mocowania górnego amortyzatora. Nie dość, że u mnie tam stała woda, to jeszcze było pełno błota, które wybierałem płaskim śrubokrętem jak łopatką. Błoto de facto zalega w mocowaniu tzw łożyska amortyzatora, nie ma to wpływu na rdzę nadwozia, ale osłabia strukturę samego łożyska. Powinno się je wymieniać podczas wymiany amortyzatorów, ale mało kto o nim pamięta, nowe kosztuje 150zł za lewą i prawą stronę. Zużyta część skrzypi przy pokonywaniu nierówności poprzecznych (np spowalniaczy) i może być mylona z innymi elementami zawieszenia.
Poza tym rdzewieje gwint górnego mocowania amortyzatora i mogą być problemy z odkręceniem podczas wymiany.

Blacha przegrody także i po tej stronie wymaga wygłuszenia. Odkrywamy fabryczne "wygłuszenie", myjemy blachę pod spodem szmatką i po wyschnięciu kleimy matę butylową. Nieco przeszkadza serwo hamulcowe, ale nie przylega do przegrody, więc można włożyć płat maty i docisnąć ją płaskim śrubokrętem. Widać też jak na dłoni punkt wejścia wiązki przewodów do kabiny i linki otwierania maski. Matę kleiłem dookoła, starałem się to robić w miarę dokładnie. Klejenie na boki mija się z celem, więc kleimy ją tylko na przegrodę i jej krańce oraz dół przedniej szyby.
Klejenie maty poniżej "półki" grodzi jest niemożliwe. Znajduje się tam metalowa osłona katalizatora i kolektora wydechowego. Wszystko jest bardzo gorące i żadne wygłuszenie by się nie utrzymało i wręcz mogło by być przyczyną potencjalnego pożaru. Dlatego wygłusza się w takim miejscu blachę od wewnątrz kabiny, nie od strony silnika/podwozia.


Opcją wygłuszania w silniku jest zastosowanie bandaża bazaltowego, który wytrzymuje do 1400*C i ma za zadanie utrzymać ciepło w układzie wydechowym i nie oddawać go otoczeniu. W efekcie nałożony bandaż na kolektor wydechowy, katalizator i inne elementy układu wydechowego - chłodzą przestrzeń silnika, podnoszą moc i sprawność cieplną silnika. A także wygłuszają układ spalinowy. Ma to wpływ na ilość ciepła przenikającą układ dolotowy silnika, im niższa temperatura powietrza dolotowego, tym elastyczniejszy jest silnik.
Taki bandaż bazaltowy to taki prosty tuning, ale najważniejsze, że komora silnika będzie chłodniejsza i powinna być cichsza od strony kabiny. Ja tego nie używałem, w Fieście z powodu ograniczonego miejsca, należy zdemontować kolektor wydechowy z katalizatorem i dopiero później owijać go taśmą.
Taśma podnosi też temperaturę we wnętrzu części, więc nie warto jej zakładać na uszkodzone/zużyte części. Taśma też musi się wypalić i będzie śmierdzieć i dymić przez jakiś czas pracy silnika. Dlatego warto wypalić taśmę z elementem albo przed montażem, albo gdzieś na bocznej trasie poza miastem, bo jeszcze gapie zadzwonią po straż pożarną...

Efekt wygłuszenia

Co daje wygłuszenie komory silnika od strony silnika? W Fieście po załączeniu się klimatyzacji słychać w kabinie pracujący wentylator chłodnicy. Teraz nie słychać go przy zamkniętych szybach/drzwiach. Nie słychać też praktycznie pracującego silnika na biegu jałowym oraz nie przenoszą się żadne wibracje na kabinę z silnika podczas jazdy, co sprawdzałem do prędkości 130km/h.
Co ciekawe podczas jazdy powyżej 50km/h słyszę wyraźnie... opony całoroczne Michelin Crossclimate+, a nie silnik! Dźwięk ewidentnie przeniósł się na dół, choć od strony kabiny mam szczelnie wygłuszone, a także przednie nadkola również. Mimo to szum opon jest dużo wyraźniejszy od dźwięku silnika i zastanawiałem się nawet, czy przypadkiem coś nie tak jest z przednią lewą oponą, bo wcześniej był jednolity lekki szum z przodu, a teraz odizolowałem silnik.
Jest też efekt głośności radia, które może grać znacznie ciszej podczas jazdy, co wcześniej było niemożliwe z powodu szumu silnika.

Wygłuszenie maski

Ważne jest też wygłuszenie maski, które mam już od kilku lat i które zdecydowanie wyciszyło kabinę w stosunku do stanu oryginalnego.
Najlepiej użyć tych samych mat. Fabryczne wygłuszenie (jeśli jest, zwykle nie ma) niewiele daje. Wygłuszenie musi być położone tak by nie było go widać od zewnątrz, nie przeszkadzało w otwieraniu/zamykaniu maski i nie zasłaniało przewodów od spryskiwaczy (ja zasłoniłem i w przypadku awarii będę miał problem, na szczęście od lat nic się nie dzieje).
Blacha maski musi być sucha, czysta, odtłuszczona. Mata butylowa musi szczelnie przylegać do maski, inaczej po wpływem ciepła silnika - odklei się i odpadnie.

Pomiary dźwięku

Pomiary w warunkach: wentylacja wyłączona, radio też, szyby i drzwi zamknięte, silnik rozgrzany, okolica cicha - tak by wyeliminować potencjalnie inne źródła dźwięków.

Niewygłuszona Fiesta generuje na postoju hałas 51-52 dB w kabinie.
Wygłuszona Fiesta, przed wyciszeniem grodzi generował na postoju 44-46 dB.
Po wygłuszeniu grodzi odczyt hałasu na postoju to już 42-44 dB.

Różnice w odczycie są wynikiem pomiarów na różnych wysokościach kabiny.

Szczegóły wyciszenia Fiesty przestawiam w tabelce na podstronie: https://fiesta-mk6.pl/wyciszenie-fiesta-mk6.html
Obecne dane w tabelce są sprzed wyciszenia grodzi. Pełna aktualizacja wkrótce.